Kataklizm nadciągnoł

Kataklizm przybył dzisiaj.

Młodego staram się zawsze kłaść na drzemkę miedzy 13tą a 14tą (przeważnie myjemy ręce po spacerze i zjada kaszkę to jest 13.30 i zasadnicze lulanie) Dlaczego? Bo w tych godzinach robi się już senny i marudny. Jak go nie spróbuję ululać to do 19tej się z taką marudą męcze. Nie potrafi się niczym zająć, wszystko jest na NIE. Jak to wygląda wie kto ma dzieci, kto nie ma, niech żyje w błogiej niewiedzy. Niech wystarczy komentarz, że robie wszystko żeby mimo wszystko poszedł psialuli choć na godzinkę.
Kto zgadnie o której godzinie kataklizm nadciągnoł? Tak! Zgadza się! Dokładnie  o 13.30 czyli w najgorszym momencie.
Pobyła 20minut ( dosłownie,patrzyłam na zegarek) i poszła z tekstem „no i znów się wnusiem swoim nie nacieszyłam ale mam jeszcze tyle spraw do załatwienia,a Ty (to do mnie) musisz go położyć już spać bo jakiś taki marudny jest” trzasneła drzwiami zostawiając mnie z rozbudzonym,niewyspanym i marudzącym dzieckiem.
Oczywiście już nie dał się ululać.
To nic że z tysiąc razy (albo i więcej) tłumaczyłam jej że w tych godzinach się do nas nie przychodzi. Za każdym razem jest wielkie zdziwienie i żale że dzieckiem się nie nacieszyła. Przychodzi w godzinach spania,pobędzie 20 minut bo jako nie pracująca samotna emerytka jest tak strasznie zabiegana że ciągle ma coś do załatwienia i jeszcze ma pretensję do mnie że się wnukiem nie nacieszyła. A na przywitanie zawsze rzuca tekst „nie przyszłabym do was wcale ale że byłam po drodze to już wstąpiłam”. Zawsze mam ochotę zapytać „a musiała być mamusia po drodze”.
I tak kolejny raz teściowa się popisała.

Reklamy

Biadolenie

Miało być bez zrzędzenia i marudzenia ale sory dziś nie da się.

Są takie dni gdy rano ledwie otworzysz oczy i już wiesz,że dzień bedzie do dupy,a gdy jeszcze bladym świtem wdepniesz w psią kupę zrobioną na sirodku pokoju Twojej pociechy to już masz zapewnione że cały dzień będzie naprawdę posrany.

Spaliłam naleśniki na śniadanie, ciachnełam sobie palca nożem, wykipiało i zalało płytę jedzenie dla psów, Młody podarł książkę i zwymiotował na mnie, brzuch z prawej strony boli tak że boli nawet jak oddycham nie mówiąc już o chodzeniu, a jeszcze nie ma południa.

Czekam jeszcze tylko na niezapowiedzane nadejście kataklizmu w postaci mojej teściowej (bo że nadejdzie to jestem pewna, zawsze się pojawia by rozwalić całkiem już dzień)

Genialna stronka o szydełkowaniu

Mała informacja o mnie lubię szydełkować. Staram się coś tworzyć z wzorów zaczerpniętych z netu. Wychodzi mi to różnie. Przeważnie robię i pruję, potem znów robię i znów pruję, po czym rzucam w kąt na parę dni i wracam do dziergania. Wprawy nabieram. W wolnej chwili (ha ha) i przy odrobinie inspiracji zamieszczę kilka zdjęć i parę słów o tym co już zrobiłam.

A na razie zapraszam na bardzo ciekawą stronkę o szydełkowaniu która mnie naprawdę zauroczyła:

http://kasiulkoweprace.blogspot.com/2013/04/czwartkowe-porady-kasiulkowe-jak-zrobic.html?m=1

Pani Cień

Dzisiaj jestem Cieniem. Nikt mnie nie zauważa, nikt mnie nie słyszy, nikt mnie nie wysłuchuje (wbrew pozorom to dwie różne rzeczy). Nie żebym była bardzo ekstrwagancka (jakaś psełdo celebrytka czy coś takiego) nie żebym dawała ludziom powody do pokazywania mnie palcem i niewymownych spojrzeń. Jestem sobie zwykły człowiek ale jestem i na pewno nie jestem niewidzialna! A dziś właśnie tak sie czułam. Jakby mnie wcale nie było. Przeglądałam się pare razy w lustrze,w mijanych szybach samochodów i sklepów. I co? I byłam! A przynajmniej było moje odbicie. Czyli widzialna byłam.
Tak prawdę mówiąc to nie jestem małą i kruchą istotką. Mam 167cm wzrostu (według mnie ni mało ni dużo) swoją wagę czy też masę posiadam (wielorybem nie jestem ale pod orkę już bym chyba mogła podchodzić) więc raczej trudno mnie nie zauważyć. A jednak dziś był dzień Pani Cienia. Niemy,niewidzialny Cień.