Nie,nie zapomniałam

Nie zapomniałam o swojej obietnicy pisania jak najczęściej. Wymówka jak wymówka zawsze się jakaś znajdzie. Moja jest następująca

Czytaj dalej

Pierwsze kroki do (jeszcze odległego) celu

Postanowienie jest żeby zacząć dbać o siebie. Idąc za słowami mojej Babci „jak sama o siebie nie zadbasz to nikt o Ciebie nie zadba”. Więc zaczynam dbanie 🙂

Czytaj dalej

Trochę z innej beczki ;-) czyli przemyślenia mamy przy kawie i …

Tak dla ścisłości w ramach małego wstępu nie jestem typem kobiety która musi mieć szafę osobną na kosmetyki, która bez pełnego makijażu ze śmieciami na podwórko nie wyjdzie, która śledzi na bieżąco trendy modowe i makijażowe.

Czytaj dalej

Wieczorem przy fontannie

Foto. Mama przy kawie

Nie mogłam sobie odpuścić tej przyjemności i o 19-tej wyciągnęłam jeszcze Młodego do fontanny. Wrażenie wizualne bardzo bardzo fajne. No i Młody też był pod wrażeniem dużym, podobała mu się bardzo gra kolorów na wodzie. Nie obyło się oczywiście bez kolejnej wizyty na Placu Zabaw. Coś mi się wydaje, że mimo początkowej nieśmiałości to jednak polubił nową atrakcję miasta.
Zdjęcia niestety nie oddają całego uroku fontanny 😦 a filmik w ogóle się nie chce odtworzyć 😦

Foto. Mama przy kawie

Foto. Mama przy kawie
Foto. Mama przy kawie

Inauguracja Placu Zabaw przy Urzędzie Miasta

Foto. Mama przy kawie
Nowy Plac Zabaw przy Urzędzie Miasta w Józefowie
Dziś Święto Narodowe, dzień wolny od pracy, dzień uroczystości, piękny i słoneczny (chwilami) dzień. Dzisiaj też jest dzień „inauguracji” fontanny na skwerze przy Urzędzie Miasta Józefów. Inauguracji w apostrofie ponieważ fontanna działa o ile się nie mylę od dwóch dni, ale co tam jest okazja jest impreza 🙂 Wybraliśmy się rodzinnie na spacer, a że mamy baardzo blisko to wyprawa zbyt daleka nie była 🙂

Czytaj dalej

Poległam i Ja :(

Moich chłopaków już całkiem wyleczyłam więc przyszedł teraz czas na mnie. Bo wiadomo, że jak wszyscy to wszyscy,a że Ja narażona w sumie z obu stron to nie ma bata żeby przeszło sobie bokiem.  W czwartek zaczęło się na dobre. Od rana za przeproszeniem sraczka i żygaczka, a do tego zawroty głowy i gorączka.Nie mogłam ani jeść ani pić bo wszystko prze zemnie przelatywało.

Czytaj dalej

uf!

Dzisiejszy dzień na szczęście był totalnym przeciwieństwem wczorajszego. Co prawda pobudka była o 5 rano! ale Młody się zlitował i dał mi jeszcze troszkę podrzemać bawiąc się samochodzikami na naszym łóżku małżeńskim.
Humorek od samego rana miał naprawdę super, grzecznie się bawił, jak poprosiłam żeby posprzątał zabawki z podłogi to bez grymaszenia zrobił to raz dwa (zawsze była o to prawdziwa walka), pozwolił mi na spokojnie zrobić obiad i posprzątać. No istny cud miód i orzeszki 🙂
W południe poszliśmy na podwórko i mały spacer (choć na spacer musiałam go o dziwo mocno namawiać). Poszliśmy do Pani Kozy, tak tak prawdziwej żywej kozy. Ktoś prawie w środku miasta ( rzut beretek od głównej arteri naszego miasta) trzyma sobie w ogródku żywą kozę.  Choć widziałam ostatnio na rondzie obok nas biegające całe stado kóz więc nawet już się tej jednej nie dziwię. Przyjazna jest ta nasz Pani Koza bardzo, jak tylko nas przyuważy to przybiega się przywitać i oczysiście na mały poczęstunek (bo zwasze mamy dla niech choć kawałek marchewki). Młody ją zawsze karmi dumny niesłychanie.
Po spacerze na lulu bez najmniejszego sprzeciwu poszedł i spał jak susełek trzy godziny,a Ja w szoku totalnym tylko co chwile sprawdzałam czy czasem gorączki nie ma bo taka nagła odmiana o 180 stopni to aż podejrzane. Ale wszystko było ok.
Jak wstał to też z humorem dobrym i tak nam minoł spokojnie i wręcz sielankowo cały dzionek. Czy nie mogło by tak być już na stałe? Mnie się naprawdę bardzo to podobało. Choć z drugiej strony pewnie szybko by się znudziła taka sielanka. No takiej jak Ja to nigdy nie dogodzisz 😉
A oto i nasza Pani Koza:
Fot. mama przy kawie
Foto. Mama przy kawie
Foto. Mama przy kawie