Żyję żyję!!!

Donoszę wszem i wobec że żyję 🙂 Co prawda nikt się nie przejął moim długim nie pisaniem ale w gruncie rzeczy to u mnie na blogu nic dziwnego. Czytelników też nie wielu mam więc tak w sumie to nawet nie było podstaw do niepokoju. 

A teraz ogłoszenie ważne. Myślę, że już mogę to napisać oficjalnie. A więc jestem w 10 tygodniu ciąży. Tada!! I wszystkie Mamy już wiedzą dlaczego nie pisałam (dla nie wtajemniczonych chodzi o to że ledwo funkcjonuję). Pierwsze 3 miesiące ciąży są naprawdę ciężkie (przynajmniej dla większości kobiet). Wstaję rano pół przytomna choć min 8 godzin snu było, kawy wypić nie mogę żeby jakoś postawić się do pionu bo kofeina szkodzi „fasolce” rozwijającej się we mnie. Snuję się z kąta w kąt nie mają na nic siły. Do tego dochodzą mdłości (co ciekawe teraz mam mdłości popołudniowo-wieczorne a nie poranne). Młodym zająć się trza a siły totalnie brak. Obiady na szczęście na zasadzie rozmrażania lodówki i zamrażalki, obgadane z Mężem. Młody szaleje jak szalał ale już mu wyjaśniłam że musi teraz uważać na Mamę. Cwaniaczek jest, załapał szybko co się święci jak siedzieliśmy w poczekalni do gabinetu żebym się zapisała na pierwsze USG. Oglądał plakaty i ulotki po czym podszedł do mnie położył rękę na brzuchu i cichutko (zawstydzony tym że obok trochę obcych kobiet siedziało) zapytał „Mamusiu czy Ty tam masz dzidziusia?”.  Rozwalił mnie totalnie tym tekstem słowo daję. Zapominam czasami że przecież to już prawie 3 i pół letni naprawdę mądry chłopak, rozrabiaka i uparciuch straszny ale przecież po kim to odziedziczył nie ;-). No więc Młodego trzeba było uświadomić (no nie, nie była to pierwsza nieudolna rozmowa o motylkach czy pszczółkach) po prostu powiedziałam, że Mama ma w brzuszku małego dzidziusia, jeszcze nie wiadomo czy siostrzyczkę czy braciszka ale młodsze rodzeństwo i teraz trzeba uważać bardzo na brzuszek mamy i koniec z braniem na rączki. O dziwo z tym ostatnim nie ma większego problemu (a tego się chyba najbardziej obawiałam bo pieszczoch z niego i uwielbiał do mnie na rączki przychodzić i się przytulać) fakt, że czasami się zapomina i próbuje się po mnie wspinać ale wystarczy mu dosłownie raz przypomnieć, że Mama już nie może i jest spokój na calutki dzień. Także Młody daje radę, czasami Ja z nim nie daję rady bo już nie jestem taka prędka i brakuje mi czasami cierpliwości do jego niesłuchania się oraz szalonych pomysłów. Czuję się jakbym ciągle poruszała się w smole, powoli z wielkim oporem przychodzi mi zrobienie najprostszych rzeczy. Męczę się strasznie szybko, wyjście na plac zabaw urosło do rangi prawdziwej wyprawy. No niestety tak już jest na początku. Jeszcze to pamiętam jak to był z Młodym więc się nie załamuję i tylko czekam aż skończy się pierwszy trymestr i zacznę jakoś normalniej funkcjonować. Tak było poprzednio więc mam nadzieję, że i tym razem tak będzie. Chociaż z Młodym było łatwiej bo robiłam co i kiedy chciałam, chciałam iść na spacer szłam, miałam ochotę posiedzieć czy poleżeć to siedziałam albo leżałam bo byłam sama i skupiona na tym żeby zapewnić komfort i bezpieczeństwo sobie i Młodemu. Teraz muszę myśleć bez przerwy o naszej trójce, żebyśmy jakoś w codziennym działaniu dawali radę. Czyli godzić szaleństwo i potrzebę wybiegania się Młodego z Moją potrzebą zwolnienia i odpoczynku. Czasami jest to proste, łatwe i przyjemne a czasami zakrawa o cud. No cóż proza życia i tyle 😉 Ale damy radę! Po prostu innego wyjścia nie mamy i już!!!

Reklamy

8 thoughts on “Żyję żyję!!!

  1. O kurcze! Gratulacje! Życzę dużo zdrowia i siły. Czekam z niecierpliwością na wpisy, jak sobie radzisz z młodym w czasie ciąży. Na pewno będzie to ciekawa lekcja dla mnie na przyszłość :).

    Polubienie

      • Na pewno dacie radę :). Ja przy mojej rocznej już wymiękam. Zaczęła niedawno chodzić a poza tym od początku lipca jest ciągle chora, a to przeziębienie, a to bostonka itp. Nie mam już siły :/.

        Polubienie

      • Oj to biedule jesteście straszne. Malutka bo ciągle chora a Ty bo Malutka chora. My mieliśmy to szczęście, że Młody do ukończenia 2 roku życia w ogóle nam nie chorował, ani katara ani chrypka ani nic. Ale w dniu swoich 2 urodzin dostał gorączki nie wiadomo skąd i przez tydzień chodził zasmarkany i zakichany. Po za tym odpukać tylko jakieś drobne przeziębienia, raz grypa żołądkowa ale jak to z facetem nawet takim małym upierdliwość koszmarna.
        Zdrówka Kochana dla Malutkiej i oceanu cierpliwości :-*

        Polubione przez 1 osoba

  2. Wiatj Mamo przy Kawie 🙂 Czytam Cię od niedawna, ale lubię bardzo… Gratulacje 🙂 Też pamiętam to zmęczenie, szczególnie w drugiej ciąży, bo nie dało się odpoczywać kiedy się chciało… Raz zasnęłam jak mnie odwiedziła koleżanka! 😉 Siły dużo dla Ciebie! :))

    Polubienie

    • Przepraszam Cię bardzo, że dopiero teraz odpisuję.
      Bardzo mi miło, że do mnie zajrzałaś i witam Cię serdecznie. To prawda, że zmęczenie jest chyba najgorsze na początku. Ja jakbym mogła to bym zasnęła w każdym miejscu i w każdej pozycji choć nigdy do tej pory (poza pierwszą ciążą) nie zdarzało mi się nawet drzemać w ciąg dnia.
      Pozdrawiam gorąco

      Polubienie

  3. Wielkie gratulacje!!!

    Pamietam ta wieczna sennosc z poczatku ciazy. To jeden z niewielu okresow w zyciu, kiedy moglam zasnac o kazdej porze, wszedzie i w kazdej pozycji! 😉 Mdlosci na szczescie mnie ominely…

    Moj ginekolog powiedzial mi, ze dwa napoje z kofeina dziennie w ciazy sa bezpieczne. Ja ograniczylam sie do kawy – jednej i mocno rozcienczonej woda, ale bez niej rano nie bylam w stanie funkcjonowac. 🙂

    Polubienie

    • Przepraszam Cię bardzo, że dopiero teraz odpisuję.
      Oj tak z tym spaniem to u mnie właśnie tak dokładnie było, obojętnie gdzie i jak byle tylko spać. O szczęściara z Ciebie, że ominęły Cię mdłości, chyba nie znam osobiście nikogo kogo by „ta przyjemność” ominęła. Co do kofeiny to wolę nie ryzykować, w pierwszej ciąży kawę odstawiłam całkowicie więc i tym razem była to oczywista decyzja choć nie powiem, żeby była łatwa 🙂
      Pozdrawiam gorąco

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s