A u mnie jesień za oknem, w sercu i duszy.

Taki bukiet otrzymałam od mego synka

Taki bukiet otrzymałam od mego synka

Tak wiem, wiem że jesień już jest od jakiegoś czasu. Wiem, że to już koniec października i za moment w nasze życie wejdzie zabłoconymi buciorami listopad. Ale dla mnie taka prawdziwa jesień zaczyna się gdy drzewa przybierają bajeczne kolory.

IMG_2076

IMG_2074

To jest dla mnie piękna złota polska jesień. Kolorowa, słoneczna, ciepła, pełna szelestu suchych liści pod nogami i błyszczących kasztanów. Wtedy staram się każdą możliwą chwilę spędzać na dworze na spacerach z Młodym. Cieszyć się tym że pogoda jeszcze dopisuje i nie musimy kisić się w domu.

Na szczęście Młody wrodził się w matkę swoją i piechur z niego nie do zdarcia 🙂 W końcu jak był jeszcze w wózku to chodziłam z nim po kilka godzin po parkach i alejkach i uliczkach. Jakoś nie potrafiłam usiąść na ławeczce z książką czy gazetą, a później jak się przyzwyczaił to nie było zmiłuj, wózek się zatrzymał to On się budził. Teraz niestety nie jest tak łatwo bo maleństwo w brzuszku siedzi już 7my miesiąc więc kopa czasami da takiego że aż tchu brak, a i pęcherzem mamusi uwielbiam się pobawić. Mimo to staramy się ciągle spędzać razem czas aktywnie. Bo spacery są nam obojgu bardzo potrzebne, wiadome.

Bywają chwile gdy nie mam ochoty ruszyć się z łóżka, zaciągnąć na siebie mocniej kołdrę i udawać że mnie nie ma. Zwłaszcza po nieprzespanych nocach. A tych jak na złość ciągle przybywa. Do 24tej maleństwo fika koziołki w brzuchy, jak uda mi się wreszcie przysnąć to około 2 nad ranem (parę minut przed czy parę minut po) budzi się Młody. Wyspany, ładuje się nam do łóżka i zaczyna się rytuał co 20 minut: „Mama piciu” ,”Mama siku”, „Mama mleczko”, „Mama kupa”, „Mama chodźmy do mnie do łóżeczka”, „Mama lepiej chodźmy do Twojego łóżka”. Co ciekawe wszystko jest „Mama” a nie „Tata” który przecież leży też obok. I tak matka ze sporym już brzuszkiem musi się wytoczyć z łóżka i tak latać w jedną i w drugą. Autentycznie tak to wygląda za każdym razem. Do tego wiercenie się i kopanie. I tak po jakiś 2-3 godzinach wreszcie udaje się i Młody zasypia. Na zegarze 4 czy 5 godzina. Zalegam na łóżku i zanim zdążę dobrze przysnąć przybiega Młody już całkiem wyspany. Załamka. Patrzę na zegarek godzina 6 albo 7 i zastanawiam się w jaką czarną dziurę wpadłam w między czasie.

Tak właśnie wyglądał miniony tydzień. Nie przespane noce, długie spacery, wczesne wieczory i pod koniec dnia padałam już na pysk ze zmęczenia. Nawet zaczęta kolejna książka leży i patrzy na mnie tęsknym wzrokiem (o ile książka może patrzeć 😉 ) O zaległych filmach i odcinkach seriali nie będę nawet wspominać.

Z tego też powodu niestety troszkę Was i blog zaniedbałam. Wybaczcie mi proszę i bądźcie wyrozumiali dla matki która już tak dawno kawy nie piła że zapomniała jak boski napój smakuje. Obiecałam Wam ostatnio kolejną wycieczkę. Spokojnie, wycieczka będzie. Ba będą nawet dwie 😉 Zdjęcia już w miarę ogarnięte. Jak tylko uda mi się ukraść trochę czasu w sobotę to postaram się co nieco napisać i umieścić. A na dziś ściskam Was bardzo ciepło i gorąco pozdrawiam.

P.S.

Poniżej nasze dzieło z wczorajszego wieczora. Halloween jako takiego nie obchodzimy ale ze względu na to że Młody reaguje strachem na widok udekorowanych dyniami wystaw sklepowych postanowiliśmy mu udowodnić, że nie ma się czego obawiać. I tak powstał nasz własny „potworek”. Zabawy,śmiechów i radości było co nie miara gdy z Tatą razem wydrążali dynię. A Młody nas totalnie zaskoczył gdy sam zgasił światło żeby sprawdzić jak „dyniaczek” będzie świecił w ciemności. Cel osiągnięty 😉

20151027_190947

Nasz „dyniaczek”

Reklamy

9 thoughts on “A u mnie jesień za oknem, w sercu i duszy.

  1. Ja jesieni nie znoszę. Taką kolorową słoneczną owszem, ale taką deszczową to najchętniej bym przespała bo humor mam wtedy wisielszy. Na szczęście we Włoszech słońce dotrzymuje nam towarzystwa o każdej porze roku.

    p.s. Nasz trzylatek z reguły przesypia całe noce, czasami jednak mu się zdarzy wyjatek od reguły i wtedy atakuje tattusia 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Oj od dawna marzy mi się wyprawa do Włoch. Niestety wciąż jest na mojej liście nie realnych marzeń. Ale jak to się mówi „nigdy nie mów nigdy”.
      Mój Młody z budzeniem się ma już ten problem od kilku miesięcy i najgorszej jest to że nie mamy pojęcia dlaczego. Nie pomaga ani kładzenie później ani długie spacery popołudniu ani wymeczenie go przez cały dzień. Całych przespanych nocy jest niestety coraz mniej ;-(

      Polubienie

    • Ja jakbym miła wybierać najulubieńszą porę roku to chyba wybrałabym na pierwszym miejscu wiosnę. Budzący się świat do życia, pączki na drzewach, tulipany i świergot ptaków to balsam na moją duszę. Na drugim miejscu zdecydowanie jesień zarówno ta słoneczna i pełna cudownych barw ale i ta deszczowa nostalgiczna i smutna.

      Polubienie

  2. O, czyli niedługo będzie Was więcej 🙂
    Kurczę, nic tak matki nie wykańcza, jak nieprzespane noce, co? Moje dziewczyny dość łaskawe były pod tym względem, ale widzę sama po sobie, że czasem jedna pobudka w nocy sprawia, że rano czuję się jak z krzyża zdjęta. Także oby sen synka się unormował, bo przed Tobą lada moment pobudki do Maleństwa.
    Kocham jesień! Moja ulubiona pora roku.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s